20120204

[Nie]eksponat.


Zimno jest to mnie naszło na muzea. Warszawa to nie Amsterdam [42 muzea], jednak instytucje gromadzące i badające przedmioty o wartości historycznej lub artystycznej [Wikipedia jak zawsze trafnie zdefiniowała termin] mamy na poziomie.
Wybrałam się do Muzeum Techniki znajdującego się w Pałacu Kultury. Kilka tygodni wcześniej zwiedziłam Centrum Kopernika. Trudno porównać interaktywne centrum do muzeum z czasów PRL, zapewniam jednak, że dla dorosłych muzeum jest naprawdę ciekawsze. Do tego tańsze, mniej tłoczne i nie trzeba stać 30 minut w kolejce na silnym mrozie. Najlepiej zwiedzić obydwa, obowiązkowo z dziećmi [jak ktoś ma]- niech zobaczą, że komputer był kiedyś większy od szafy. W sumie młodzieży też nie zaszkodzi.
Trudno zrobić zdjęcia w MT, gdyż jak w innych tego typu obiektach, chciałoby się sfotografować wszystko - a projektant wiedział co robi - napięcie narasta i na samym końcu jest najciekawiej.
Na drodze mojej i osoby mi towarzyszącej stanął jednak obiekt, który eksponatem nie był [co jakby nie dziwi bo to nie muzeum wzornictwa przemysłowego], lecz powtarzającym się elementem wystroju wnętrza. Zdjęcie zrobić wypadało.



Doskonały wręcz. Jestem pewna, że na jakiejś wystawie nazwanej z francuska "Fauteuil dans le musée" zrobiłby wrażenie.
Znaleźliśmy też w muzeum przykład przyjemnej typografii, na tabliczce zamieszczonej - jak widać - na fotoplastikonie.


Bardzo polecam warszawskie muzea, nie tylko w Noc Muzeów - bo choć to fajna akcja - to zatłoczona bardzo. Te ciekawsze warto więc odwiedzić w dzień.
Jak napisałam tak zrobię, wybieram się jutro na porządny muzeing. Wy też tak zróbcie.

1 komentarz:

WPICity pisze...

Muzeum Techniki moje ulubione. Przypomniałas mi, chyba znów sie wybiorę. Michał podrósł więc mam pretekst by znów sie tam pokręcić, co uwielbiam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...