20111228

Nowa świecka tradycja. W czasie sakralnym.

"(...)by również w te święta, jak co roku, wyemitowano w telewizji wigilijny klasyk." Pudelek 30.11.2010
 "Tradycji musi stać się zadość." Newsweek 1.12.2010
 "Czy święta Bożego Narodzenia w tym roku w ogóle się odbędą? Jest duże prawdopodobieństwo, że nie. Wszystko przez Polsat, który postanowił zmienić dzień emisji popularnego w święta filmu "Kevin sam w domu". Zamiast w "Wigilię" zobaczymy "Kevina"... już dziś o godzinie 20.05!" Plotek 6.12.2011
"Boże Narodzenie w TV: będzie Kevin! Tym razem "sam w Nowym Jorku". naszemiasto.pl 23.12.2011 
"W Wigilię hitem okazał się "Kevin sam w Nowym Jorku" - 4,6 mln widzów." Fakt. 27.12.2011


"Kevin sam w domu" to fenomen. Wiadomo to od roku, kiedy Polsat wyśmiewany z faktu puszczania tego filmu w każde narodziny Chrystusa, wywołał burzę, nie umieszczając go w świątecznej ramówce. Internauci "rzucili" się na tę decyzję apelując w liczbie kilkudziesięciu tysięcy osób do telewizji o wyemitowanie "Kevina...". Wiadomo wszak od zawsze, że ludzkość docenia coś gdy to traci. Polsat sprytnie ugiął się pod tym ogromnym naciskiem i nikt się więcej nie wyśmiewał.
Chcąc dowiedzieć się o co chodzi tak naprawdę, wpisałam w Google "fenomen kevin sam w domu w święta" i przeczytałam, że to gniot ogólnie, że nudny, że ludzie to idioci, że się śmieją z nieśmiesznego filmu itd. Znalazłam też wpis pozytywny, jednak wyjaśniający problem słowami: "A może po prostu nie wyobrażamy sobie zajadania domowego sernika bez Kevina w telewizorze" [na mowimyjak.pl]. Muszę w związku z tym sama sobie napisać skąd ten fenomen się wziął. Dobrze mieć własnego bloga.
Nakręcony w 1990 roku w USA, premierę w Polsce miał 25 grudnia 1992, czyli pod koniec dość dynamicznego roku. Lista Macierewicza, pierwszy McDonald's, pierwsza sieć komórkowa - Centertel, pierwszy odcinek  "Kawy czy herbaty?", morderstwo Jaroszewiczów. Byliśmy dziwnym i pogubionym krajem, ale właśnie w tym czasie Zachód zaczął do nas wkraczać.
I właśnie wtedy zafundowano nam film o małym chłopcu, walczącym i wygrywającym ze złem - banał. Było tam jednak coś jeszcze. Była rodzina z klasy średniej, ogromny dom cały udekorowany w lampki, był samolot, były dwa samochody w garażu. Ameryka. Było dużo śniegu, słoneczna pogoda i czapeczka w renifery. Był też przekaz - chcąc nie chcąc dla dzieci głęboki - rodzina jest jaka jest, ale najważniejsze, że jest.
Świątecznie jest bardzo - śnieg, dekoracje, nawet budynek kościoła się pojawia - jakiś ślad Boga, którego w końcu to święto jest.
Do tego dziecko, które rozrabia w rodzinnej kuchni, po czym rozrabia już totalnie, wykańczając psychicznie i fizycznie Joego Pesci i Daniela Sterna. Robi to wykorzystując maksymalnie wyobraźnię dziecka, wykazując się przy tym - trzeba mu to oddać - dość dużym sprytem. Co prawda używa telefonu w trakcie tej masakry, nie wiadomo czemu nie wcześniej, no ale inaczej posypałaby się cała fabuła, można mu wybaczyć. Najważniejsze dla dzieci, że to rozrabianie jest akceptowane przez dorosłych.
No i mama Kevina, która co prawda, zapomina o synu i dość długo nie może sobie o nim przypomnieć, ale później walczy jak lwica, żeby do niego wrócić.
Jak więc nie kochać Kevina, gdziekolwiek by nie został sam?
Tak właśnie powstała nasza nowa świecka tradycja - rodzinne oglądanie "Kevina samego gdzieś tam" z okazji urodzin Jezusa.

fanpejdż Galerii Koloru




1 komentarz:

piaseczyński pisze...

No i ma za swoje http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qXz4qTbl8Ko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...