Przejdź do głównej zawartości

Nowa świecka tradycja. W czasie sakralnym.

"(...)by również w te święta, jak co roku, wyemitowano w telewizji wigilijny klasyk." Pudelek 30.11.2010
 "Tradycji musi stać się zadość." Newsweek 1.12.2010
 "Czy święta Bożego Narodzenia w tym roku w ogóle się odbędą? Jest duże prawdopodobieństwo, że nie. Wszystko przez Polsat, który postanowił zmienić dzień emisji popularnego w święta filmu "Kevin sam w domu". Zamiast w "Wigilię" zobaczymy "Kevina"... już dziś o godzinie 20.05!" Plotek 6.12.2011
"Boże Narodzenie w TV: będzie Kevin! Tym razem "sam w Nowym Jorku". naszemiasto.pl 23.12.2011 
"W Wigilię hitem okazał się "Kevin sam w Nowym Jorku" - 4,6 mln widzów." Fakt. 27.12.2011


"Kevin sam w domu" to fenomen. Wiadomo to od roku, kiedy Polsat wyśmiewany z faktu puszczania tego filmu w każde narodziny Chrystusa, wywołał burzę, nie umieszczając go w świątecznej ramówce. Internauci "rzucili" się na tę decyzję apelując w liczbie kilkudziesięciu tysięcy osób do telewizji o wyemitowanie "Kevina...". Wiadomo wszak od zawsze, że ludzkość docenia coś gdy to traci. Polsat sprytnie ugiął się pod tym ogromnym naciskiem i nikt się więcej nie wyśmiewał.
Chcąc dowiedzieć się o co chodzi tak naprawdę, wpisałam w Google "fenomen kevin sam w domu w święta" i przeczytałam, że to gniot ogólnie, że nudny, że ludzie to idioci, że się śmieją z nieśmiesznego filmu itd. Znalazłam też wpis pozytywny, jednak wyjaśniający problem słowami: "A może po prostu nie wyobrażamy sobie zajadania domowego sernika bez Kevina w telewizorze" [na mowimyjak.pl]. Muszę w związku z tym sama sobie napisać skąd ten fenomen się wziął. Dobrze mieć własnego bloga.
Nakręcony w 1990 roku w USA, premierę w Polsce miał 25 grudnia 1992, czyli pod koniec dość dynamicznego roku. Lista Macierewicza, pierwszy McDonald's, pierwsza sieć komórkowa - Centertel, pierwszy odcinek  "Kawy czy herbaty?", morderstwo Jaroszewiczów. Byliśmy dziwnym i pogubionym krajem, ale właśnie w tym czasie Zachód zaczął do nas wkraczać.
I właśnie wtedy zafundowano nam film o małym chłopcu, walczącym i wygrywającym ze złem - banał. Było tam jednak coś jeszcze. Była rodzina z klasy średniej, ogromny dom cały udekorowany w lampki, był samolot, były dwa samochody w garażu. Ameryka. Było dużo śniegu, słoneczna pogoda i czapeczka w renifery. Był też przekaz - chcąc nie chcąc dla dzieci głęboki - rodzina jest jaka jest, ale najważniejsze, że jest.
Świątecznie jest bardzo - śnieg, dekoracje, nawet budynek kościoła się pojawia - jakiś ślad Boga, którego w końcu to święto jest.
Do tego dziecko, które rozrabia w rodzinnej kuchni, po czym rozrabia już totalnie, wykańczając psychicznie i fizycznie Joego Pesci i Daniela Sterna. Robi to wykorzystując maksymalnie wyobraźnię dziecka, wykazując się przy tym - trzeba mu to oddać - dość dużym sprytem. Co prawda używa telefonu w trakcie tej masakry, nie wiadomo czemu nie wcześniej, no ale inaczej posypałaby się cała fabuła, można mu wybaczyć. Najważniejsze dla dzieci, że to rozrabianie jest akceptowane przez dorosłych.
No i mama Kevina, która co prawda, zapomina o synu i dość długo nie może sobie o nim przypomnieć, ale później walczy jak lwica, żeby do niego wrócić.
Jak więc nie kochać Kevina, gdziekolwiek by nie został sam?
Tak właśnie powstała nasza nowa świecka tradycja - rodzinne oglądanie "Kevina samego gdzieś tam" z okazji urodzin Jezusa.

fanpejdż Galerii Koloru




1 komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: