20110730

Kamienica Samobójców - brama do Śródmieścia.

1913 rok, Warszawa - stolica Królestwa Kongresowego, którego królem jest Mikołaj II - car Rosji. Na placu Keksholmskim [od 1919 roku plac Unii Lubelskiej] powstaje wyjątkowa kamienica - najwyższa w mieście, z elektrycznym zasilaniem, z doprowadzonym gazem, z centralnym ogrzewaniem i trzema windami [wg ówczesnej nazwy podnośnicami elektrycznymi]. Dziewięć pięter, trzy fronty i najmniejsze podwórko w Warszawie [2x8x4 m] - tymi rzeczami wyróżnia się do dzisiaj, ponieważ jako jedna z nielicznych w tej okolicy ocalała pewne przykre warszawskie wydarzenia z XX wieku.

źródło


Nazwisko projektanta nie jest znane, za to inicjatorem był kupiec Stanisław Kowalski.
Bardzo niedobrze, że architekt nie jest znany, gdyż nie mogę z tego powodu sprawdzić jego biografii - czy podróżował i gdzie oraz ile wiedział na temat architektury na świecie. Nasuwa mi się jednak - i nie mogę tego pominąć pisząc o tym jedynym trójkątnym budynku mieszkalnym w Warszawie - Flatiron Building  w Nowym Jorku.
Wieżowiec postawiony na Fifth Avenue na Manhattanie, ukończony w 1902 roku stał się ikoną Nowego Jorku.

źródło
Istnieje oczywiście możliwość, że architekt w swym geniuszu maksymalnie wykorzystał działkę projektując budynek bardzo podobny do jednego z najsławniejszych w Nowym Jorku.
Ponieważ właściciel wkrótce zbankrutował, kamienicę przejęło małżeństwo Kacperskich - do dzisiaj funkcjonuje nazwa "Kamienica Kacperskich". Oni też popadli w długi, dlatego przed 1939 rokiem właścicielem został Państwowy Zakład Emerytalny.
W czasie II wojny światowej w kamienicy mieściła się Komórka Biura Studiów Oddziału II KG AK Wydziału Informacyjno - Wywiadowczego [i niech mi ktoś jeszcze raz powie, że to dzisiaj tworzy się skomplikowane nazwy]. W grudniu 1943 roku Gestapo aresztowało członków tej komórki.
Kamienica - podobnie jak cała zabudowa Placu Unii Lubelskiej - przetrwała wojnę, ponieważ Plac wchodził w skład dzielnicy niemieckiej aż do końca okupacji.
I to byłoby na tyle chlubnej historii tej kamienicy.
Jeżeli czytacie Rzeźnię to wiecie [jeżeli nie to za chwilę się dowiecie], że uważam Warszawę za miasto poszkodowane, ograbione z zabytków w czasie totalnego jej zniszczenia pod koniec Powstania Warszawskiego [tak, piszę to z wielkiej litery], czczę w związku z tym wszystkie dobre architektonicznie twory PRLu - bo są to nieliczne zabytki stolicy. Istnieje jednak kilkanaście ocalałych budynków sprzed wojny - i są to miejsca, o które bezsprzecznie Warszawa powinna dbać i być z nich dumna. Warszawa jednak robi odwrotnie.
Przydomek "samobójców" kamienica zyskała dzięki podwórku - studni, w której świadomie skończyło swe życie kilka osób.

źródło

Te syndromatyczne zachowania autodestrukcyjne są spowodowane psychiką samobójców i nie są winą władz Warszawy. To co dzieje się dzisiaj z kamienicą jest nią na pewno, chociaż niekonieczne obecnych.
Marszałkowska 1 - jeden z najbardziej prestiżowych adresów Warszawy, co za tym idzie także Polski - adres Kamienicy Kacperskich. 
Z przecudownym widokiem, w pobliżu Belwederskiej, dzielnicy ambasad i Łazienek. W jednym z lepiej skomunikowanych miejsc Warszawy. Na Placu, na którym cena kawalerek to ponad       10 000 złotych za metr kwadratowy. W jednej z niewielu ocalałych kamienic sprzed wojny [sprzed I wojny] z prześliczną fasadą.

źródło

Tutaj właśnie miasto w połowie lat 90. poprzedniego wieku postanowiło ulokować mieszkania socjalne. Miasto się nie spodziewało, chociaż uczeń podstawówki jakby pomyślał wpadłby na to, że stworzy patologię. I stworzyło.

Wg filmu TVP z 2007 roku mamy tu fabrykę kompotu [polska heroina], 80%  mieszkańców uzależnionych od alkoholu, 200 interwencji policji i straży miejskiej w ciągu roku, zainstalowane 32 kamery, mieszkańców którzy wyrzucają śmieci przez okno na podwórko bo brak im świadomości skutków tych poczynań, nastolatka stojącego na oknie na VIII piętrze, mówiącego "bo ja niebezpieczny chłopak jestem", posiadającego tatę przeżartego alkoholem, który na ten widok mówi "no tak, to mój syn, Grzesiek!".
Miasto twierdzi, że tak musi być, ponieważ ludzi nieradzących sobie, przenosi z mieszkań pełnowartościowych do mniejszych, a tutaj posiada mieszkania 18 metrowe i tylko tu. Słuszna polityka. Tyle że miasto mogłoby sprzedać zabytkową kamienicę w Śródmieściu i za jej cenę postawić kilka bloków na obrzeżach miasta. Nawet jeżeli byłby to tylko jeden blok to można go lepiej dostosować do potencjalnych patologicznych sytuacji, jakie się w takim środowisku tworzą nie od dzisiaj. Kamienica Kacperskich bowiem, jako budynek z początku XX wieku, ze swoimi ciemnymi wąskimi korytarzami i nieszczęsną studnią, która przywołuje swą magią samobójców, nie nadaje się na mieszkania socjalne ponieważ jest po prostu niebezpieczna.
W filmie nr 2 produkcji TVP z 2009 roku miasto znalazło sposób. Postanowiło podnająć lokal fundacji, która  chciała prowadzić zajęcia dla dzieci i młodzieży. Wśród narkomanów, alkoholików i "niebezpiecznych chłopaków"...

W teorii powinno być pięknie. Miasto pozbywa się kłopotu, sprzedaje zabytek w drogiej lokalizacji, buduje za to w innym miejscu mieszkania socjalne [lepsze niż te w zabytku]. Inwestor ma niepowtarzalny budynek, ponieważ kamienica mieszkalna sprzed I wojny to w Warszawie rarytas. Unia Europejska zwróci mu połowę nakładu finansowego za remont zabytku. Sprzeda mieszkania i biura bez większego problemu nie oglądając się na kryzys. Konserwator zabytków nie pozwoli na uszkodzenie kamienicy.
Nie jest jednak pięknie...

2 komentarze:

Wysoki Niski pisze...

Ciekawa historia, dzięki. Lajkuję fanpejdża na FB i będę czytać następne!

Wysoki Niski pisze...

Czemu piszesz, że to jedyny trójkątny dom w Warszawie? Widoczna na zdjęciu, stojąca obok Marszałkowska 2 też wygląda na trójkątną, podobnie jak Chmielna 24 :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...