20101114

Polskie dziecko brutalizmu. Zniknie i nie wróci.

Brutalizm w Polsce nie jest znany, o czym najprościej przekonać się wchodząc na polską Wikipedię.
Jest to nurt w architekturze modernizmu plasujący się w latach 1950 - 1970. Jego nazwa wywodzi się z określenia "béton brut", co znaczy z francuskiego brutalny, surowy beton.
Brutalizm to toporny, szorstki wygląd, wzory symetryczne, drewniane tekstury. Materiały wykorzystywane w tym nurcie to cegła, beton, szkło, stal, a także ociosane kamienie. Stosuje się również gabiony [to są takie klatki wypełnione żwirem, piaskiem lub ziemią, służące np. do ochrony nasypów, skarp etc.].
Krytycy tego stylu uważają, że jest on nieprzyjazny i małomówny, że nie integruje i nie ochrania - nie daje poczucia bezpieczeństwa. Budynki zbudowane w tym nurcie, są negowane za nieprzestrzeganie społecznych, historycznych i architektonicznych norm istniejących w otaczającym go środowisku, przez co stają się jaskrawe i wyobcowane. To jest jednak krytyka, z którą spotyka się większość współczesnych budowli, których bryła różni się od prostopadłościanu.
Chyba najszerzej znanym polskiemu odbiorcy architektem brutalizmu [chociaż także wielu innych stylów] jest Le Corbusier, co w moich oczach stawia ów styl niezmiernie wysoko.
Mamy w Polsce jeden jedyny budynek, który jest uznany za przedstawiciela brutalizmu. W dodatku właśnie go burzymy!


fot.: Tomasz Małkowski, źródło: gazeta.pl








Dworzec kolejowy w Katowicach. 
Zaniedbany, brudny, śmierdzący. 
Jedyny, niepowtarzalny, oryginalny. 
Nie miał tyle szczęścia co Warszawa Centralna i już niebawem zostanie całkowicie wyburzony. Na jego miejscu powstanie galeria handlowa, parking i inne atrakcje.
Najcenniejszym i najbardziej unikatowym elementem dworca są kielichy [dokładnie 16 kielichów], zaprojektowane przez Wacława Zalewskiego, które podtrzymują strop górnej hali.

fot.: Tomasz Kiełkowski
Surowy beton i misternie ułożone deskowania, jak mówi autor zdjęcia powyżej, to jest to czym zachwycał się Le Corbusier i to nad czym zachwycają się światowi architekci, artyści oraz laicy. 
Pracownia SUD Architectes [odpowiedzialna m.in. za udaną łódzką Manufakturę] zaprojektowała nowy dworzec. W wytycznych PKP nie było słowa o kielichach, więc chwała architektom z tej pracowni, że umieścili je w projekcie. Twierdzą oni, że elementy te zostaną zachowane, deweloper natomiast uważa, że są tak zniszczone, iż trzeba je zburzyć, tak więc kielichy zostaną odtworzone [nie zachowane]. 
To nie jest to samo.  

projekt nowego dworca

Nowy projekt jest bardzo ładny [ale jak na swoje czasy przeciętny], niestety należy pamiętać, że powstanie on na gruzach budynku, który jest podziwiany na całym świecie. I nic nie pomoże zbudowanie od nowa kielichów, ponieważ dalej nie będzie miało to nic wspólnego z brutalizmem. Dworzec w Katowicach zniknie i nic go nie zastąpi.
Oczywiste dla mnie jest, że bezpieczeństwo pasażerów jest najważniejsze, w związku z tym wizja walących się starych stropów [jakby nie były cenne] nie jest zadowalająca. Pytanie jednak czy naprawdę nie dało się tego uratować? PKP wyda na nowy dworzec 240 miliony euro. Za te pieniądze można zrobić dla starego budynku bardzo dużo. PKP jest jednak instytucją, którą definiuje termin ignorancja. Ich nie obchodzi, że to ewenement na skalę światową, śmiem twierdzić, że nawet o tym nie wiedzieli, dopóki nie zaczęła się cała medialna burza na ten temat. To jest taki twór, który prędzej kupi nowe Levisy niż je upierze, który za nic ma architekturę i charakter modernistycznych Katowic, a na swojej stronie twierdzi, że tworzy metropolie na nowo. Tylko po co? W dodatku wiecznie na nic nie ma pieniędzy, więc wyda ćwierć miliarda euro na zburzenie czegoś wyjątkowego, żeby postawić coś przeciętnego.
Dworzec jest już zamknięty. Trwa rozbiórka. Bezcenny budynek polskiego modernizmu, jedyny w kraju przedstawiciel nurtu o nazwie brutalizm, znika... W imię zaniedbania, ignorancji i w dodatku nie pieniędzy [bo galeria handlowa i tak powstanie obok]. To smutne.
PS. W Amsterdamie na dworcu kolejowym uderzył mnie widok pana, który szczotką, wodą i płynem do czyszczenia, mył betonowe perony. Tak na Zachodzie rozwiązuje się problem brudu i smrodu. W zacofanym i biednym kraju w środku Europy ten sam problem załatwia się ćwiartką miliarda euro. Wynika to z braku pieniędzy i braku dostępu do środków czystości... A może z braku pana? ;)

4 komentarze:

konik szachowy pisze...

Ale komu potrzebne dworce w kształcie hali sportowej, jak Centralna w Warszawie? Na dworcu masz kupić bilet (co raz mniej potrzebne, bo jest net, a wystarczy dziura w ścianie) i ew. nie zmoknąć przed wejściem do pociągu.

Anonimowy pisze...

"zachwycać się czymś" a nie "nad czyms".

yo.niec pisze...

Racja, poprawione, dziękuję.

Anonimowy pisze...

Co za bzdury kompletne. Prawda jest taka, ze ten dworzec straszyl. Mzna bylo go odremontowac ake widzac podejscie sympakow tego rozwiazania to nadal bylby surowy beton no bo przeciez pomalowac Tego nie mozna. I stal by taki potezny moloch, kompletnie niefunkcjonalny i nieekonomiczny. Prkong pood dworcem? A po co, przeciez nikt nie ma samochodu i wszyscy jezdza tramwajami. T cale larum podniesli polscy architekci tamtej epoki, za nimi polszli mlodzi architekci wsciekli ze to projekt francuza bedzie realizowany. A ludzie czesto nie maja swojego zdania. Ja natomiast dzisiaj nie wstydze sie po spotkaniu biznesowym z anglikiem czy dunczykiem wsadzic go w pociag na takim dworcu...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...