20101019

ESK2016 - preselekcja.

Gdańsk, Katowice, Lublin, Warszawa i Wrocław - któreś z tych miast za rok dowie się, czy w 2016 roku będzie nosiło tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Białystok, Bydgoszcz, Łódź, Poznań, Szczecin i Toruń w środę odpadły z tego wyścigu. Musiałam poukładać sobie w głowie czy to dobrze, czy źle i stwierdzam, że wybór ten, chociaż mnie zszokował, jest słuszny.
Najbardziej żal Łodzi [i mi osobiście Bydgoszczy]. Ta druga ma duże szanse żeby zostać miastem kojarzonym z kulturą, jednak na pewno nie zrobi tego w rok, a Łódź... no cóż. Logo ma najładniejsze, przez kilka lat była nieoficjalną stolicą kultury naszego kraju, ale obserwujemy tendencję spadkową. Miało powstać centrum filmowe Lyncha - nie powstało, Camerimage został przeniesiony do Bydgoszczy, "trochę" problemów z obsadzeniem dyrektora Teatru Nowego... Na obecnym etapie przechodzą miasta, które mają spójny pomysł na siebie, a nie te, których przeszłość pasuje do idei ESK. Może Łódź się obudzi, dostała bolesną nauczkę.


Liczę na Katowice, które od kilku lat usiłują wyjść ze stereotypu przemysłowego, zanieczyszczonego miasta i promują się jako Miasto Ogrodów. Mają duże szanse - w 2008 roku ESK został postindustrialny Liverpool, z podobną strategią. Katowice bardzo dobrze korzystają z szansy jaka im się trafiła i w mieście dzieje się naprawdę wiele. Poza tym władze zezwalają artystom na tworzenie tkanki miejskiej, a to bardzo ważne w tym konkursie.


Cazador del Sol, Agaty Norek i Rene Hildebranda, na pl. Sejmu Śląskiego fot.: mmsilesia.

Polecam bardzo dobrą [i ciekawą] stronę internetową Katowic: http://www.2016katowice.eu/, zwłaszcza galerie.

Warszawę kocham za to, że ma milion teatrów, galerii, muzeów. Za to, że ma Pragę, centrum z drapaczami chmur, że będzie miała Żaglowiec Libeskinda. Za to, że ma Pałac Kultury i Nauki, metro - może jeszcze bardzo mało rozwinięte, ale za to z ciekawymi stacjami. Za to, że własnie teraz montuje rzeźby Magdaleny Abakanowicz w Parku Traugutta [pisałam tutaj, że będą na Placu Na Rozdrożu, okazało się jednak, że są za ciężkie] za 910 tys. złotych, za to że miała różowe jelonki i ma kolorowe pegazy na pl. Krasińskich [powstałe by uczcić pamięć Zbigniewa Herberta, autora eseju "Pegaz"].

fot.: dziennik.pl
Warszawa jest jednak stolicą, a one zazwyczaj nie dostają tytułu ESK [ba! Nawet nie startują]. Stolice mają to do siebie, że same się rozwijają, nie potrzebują stymulacji, a ideą ESK nie jest nagradzanie miast, tylko właśnie stymulowanie ich rozwoju, więc mimo całej mojej miłości do tego miasta, Warszawa raczej nie ma szans.

Gdańsk - wolność kultury, kultura wolności. Hasło jest doskonałe, Gdańsk kojarzy mi się właśnie z tym: morze, Wolne Miasto Gdańsk, Solidarność i legalna sztuka ulicy - nie ma bardziej wolnego miasta w Polsce.

Festiwal Świeżo Malowane, SKM na Zaspie.

Poruszają mnie dwie imprezy w Gdańsku: Solidarity of Arts - impreza muzyczna, w tym roku jako Przestrzeń Wolności: widowisko jazzowe Możdżer+, oraz Monumental Art, którego "inicjatywą lokalną mającą na celu ożywienie przestrzeni blokowiska oraz umożliwienie mieszkańcom codziennego obcowania ze sztuką. [...] Celem Festiwalu jest stworzenie w perspektywie zintegrowanej galerii malarstwa monumentalnego oraz budowanie największej w Europie kolekcji prac malarstwa wielkoformatowego uznanych artystów ze świata."

mural na Zaspie, 2009 rok. fot.: Monumental Art


Gdańsk ma także stronę, która sama w sobie jest małym dziełem sztuki: robioną m.in. flamastrami,składającą się z kwadratów - odnośników do wydarzeń różnych: eskaem.pl.
Ale to jeszcze nie wszystko [cytując telezakupy Mango]...W ciągu 12 lat na terenach postoczniowych powstanie Młode Miasto, dzielnica mieszkaniowo-użytkowa, taki Kazimierz Gdańska [co z tego będzie zobaczymy, ale wygląda interesująco].

Na szczęście dla Wrocławia ESK nie jest przyznawane za logo. Ten okropny motyl z loga ma symbolizować metamorfozy kultur..., czyli co? Z brzydkiej larwy tworzy się piękny motyl..., czyli co? Z brzydkiej kultury tworzy się piękna, z niskiej wysoka? Nie. Strona Wrocławia mówi mi, że: " Kultury europejskie ulegają metamorfozom pod wpływem presji imigracji rozmaitych grup etnicznych i wyznawców różnych religii na nasz kontynent."  Trudno się z tym niezgodzić, tylko co to ma wspólnego z ESK i z Wrocławiem? Londyn, Paryż tak, ale nie Wrocław. I dalej za stroną "Ulegają one metamorfozom także wskutek terytorialnego rozszerzenia Unii Europejskiej o nowe kraje. " Świetne hasło dla Polski, jeżeli starałaby się o ESK. Tylko, że Polska już się wystarała, a kolejną ideą ESK jest wybieranie dwóch stolic w jednym roku, ze starej i nowej Unii. Czyli co??? Dla mnie bełkot, tak jakby Wrocław starał się udowodnić słuszność tej idei. Za to hasło, z którym Wrocław chce wygrać to "Przestrzeń dla piękna"... 
Profesor Adam Chmielewski w wywiadzie dla Res Publica tłumaczy: "W każdej z tej przestrzeni dostrzegamy wiele brzydoty, naszym celem jest dołożyć wszelkich starań, aby przestrzeń współczesnego człowieka wypełniało to co piękne i dobre." Znowu bełkot. Czyli planem Wrocławia jest dotarcie z kulturą do wszystkich, tak żeby mogli sobie z nią poobcować? Łał. A co robi Warszawa z pegazami, Katowice z ogrodami, a Gdańsk z muralami? Nie kupuję tego. Kupuję jednak sam Wrocław. Lubię to miasto, dobrze mi w nim, ma dużo ciekawych rzeczy w sobie. Krasnoludki, które są wszędzie i pojawiają się znienacka - pozostałość po Pomarańczowej Alternatywie z lat 80., Jatki - ulicę gdzie była kiedyś rzeźnia [hm...;)], gdzie teraz królują małe galerie sztuki i stoi Pomnik ku Pamięci Zwierząt Rzeźnych, pomnik "Przejście", 








fot.: esencja.blog.onet.pl 

[ludzie z akcesoriami z lat 70. wchodzą do podziemia, 

żeby wyjść zaraz z niego, gdzie wtapiają sie w tłum ludzi realnych]. Genialne.


piękną architekturę, liczne festiwale: od One Love z muzyką reggae, przez bardzo dobre festiwale teatralne, do Era Nowe Horyzonty - festiwal filmów...niepokornych? Z żalem stwierdzam jednak, że logo do kitu, hasło do kitu, strategia do kitu, strona internetowa do kitu. Tylko sam Wrocław i jego atrakcje nie są do kitu. But the question is: jak Rada Unii Europejskiej ma się o tym dowiedzieć?

Lublin jest w tym konkursie drugim [i ostatnim] miastem po Katowicach, które może okazać się czarnym koniem tego wyścigu. Lubelszczyzna to trochę zapomniany rejon Polski, w którym znajduje się pewne piękne miasto, trochę secesyjne, przede wszystkim studenckie, które ma najmniejszy budżet wśród kandydatów na ESK i możliwe, że najwięcej zapału. W którym dzieje się bardzo dużo rzeczy, [wszystkie są wymienione na stronie Lublina,] jednak Open City / Otwarte Miasto to projekt wart szczególnej uwagi. Proste, nie drogie, dla wszystkich. Wystawa zdjęć, obrazów, instalacji, rzeźb, a nawet filmów, na placach i ulicach miasta, rozpoczynająca się spacerem z przewodnikiem. 

Kino w lokalu po salonie gier, w środku na stojąco oglądało się film o filmowcu amatorze,
 na ekranie rozwieszonym na całej ścianie, autor: Piotr Wysocki

Lublinowi jednak trochę daleko do Katowic, które także z pewnością mają mniejszy budżet od Warszawy, Wrocławia i Gdańska. Imponujące jest, że wystartował w tym konkursie i przeszedł preselekcję, co nie udało się m.in. Poznaniowi.

Każdemu z tych miast dużo brakuje do Europejskiej Stolicy Kultury, ale ich działania pokazują, że zwycięskie miasto w 2016 roku się nie skompromituje.

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...