20100827

Kino Moskwa

Symbol PRL? Nie do końca. Zakładając, że typowe rozwiązania architektoniczne socrealizmu to MDM, Plac Konstytucji i PKiN, to Moskwa tu nie pasuje. Bez kolumnad, bez tej całej okazałości, budynek ekonomicznie prosty, zbudowany tak, aby kino pomieściło 1200 osób, i żeby sala osiągnęła doskonałą akustykę, dobrze wkomponowany w przestrzeń. I nic więcej. Po co?


Jedyną monumentalnością były lwy, cudem uratowane [które kapitalizm nie tak dawno potraktował jak śledzie], które na samym początku zmieniły swój wygląd, ponieważ były uderzająco podobne do kuzyna z Metro Goldwyn Mayer. Nie uchodziło w Moskwie.
Sala kinowa była imponująca.

źródło: tybylokino.pl
Jako pierwsze warszawskie kino, główną widownię na 800 miejsc posiadała na balkonie. Miejsca na parterze  były gorsze, głównie ze względu na akustykę i widoczność.
Kino zostało zaprojektowane przez Kazimierza Marczewskiego i Stefana Putowskiego. Jego otwarcie nastąpiło w 1950 roku, naturalnie 22 lipca.
Moskwę zburzono w 1996 roku, ze względów ekonomicznych. Jedna sala i 1200 miejsc, na Mokotowie nie mogło konkurować z multipleksami. W związku z tym powstało na jej miejscu całkiem zacne, ładnie zaprojektowane kino Silver Screen. Gorzej z całym budynkiem, w którym się znajduje, o nazwie Europlex. Wygląda jak... bazarowy high life. Ma kwadratową bryłę, błyszczy się i ma dużo światełek. Nie tworzy przestrzeni, jak poprzednik, a wręcz ją zawala.

źródło: Alliance Media


Kino Moskwa miało tez swoje 5 minut na świecie. Pewien utalentowany anglik, polskiego pochodzenia, Chris Niedenthal, zajmujący się profesjonalnie fotografią, zrobił chyba najsławniejsze [i najlepsze] zdjęcie stanu wojennego w Polsce. 
źródło: opencaching.pl

Zdjęcie w 1981 roku opublikował niemiecki Newsweek, co ciekawe bez szyldu Kino Moskwa, wg autora pewnie się nie poznali na symbolice.
Opowieść Niedenthala o zdjęciu "Czas Apokalipsy" znajdziecie tutaj. Polecam!
Kino Moskwa może symbolem PRL pod względem architektonicznym nie było, ale ikoną już tak. Było ładne, nowoczesne, różniło się znacząco od innych kin w tym jakże interesującym okresie. Gdy ją burzyli, pewnie nie jednemu mieszkańcowi stolicy, zakręciła się łezka w oku, trudno było jednak obronić tak ogromne kino, nie spełniające oczekiwań społeczeństwa. Na szczęście pozostały lwy [i tuta słowo uznania dla właściciela Europlexu].
Chcę do kina!
I pomyśleć, że miało nosić nazwę "Wieczór"...

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...