Przejdź do głównej zawartości

Kino Moskwa

Symbol PRL? Nie do końca. Zakładając, że typowe rozwiązania architektoniczne socrealizmu to MDM, Plac Konstytucji i PKiN, to Moskwa tu nie pasuje. Bez kolumnad, bez tej całej okazałości, budynek ekonomicznie prosty, zbudowany tak, aby kino pomieściło 1200 osób, i żeby sala osiągnęła doskonałą akustykę, dobrze wkomponowany w przestrzeń. I nic więcej. Po co?


Jedyną monumentalnością były lwy, cudem uratowane [które kapitalizm nie tak dawno potraktował jak śledzie], które na samym początku zmieniły swój wygląd, ponieważ były uderzająco podobne do kuzyna z Metro Goldwyn Mayer. Nie uchodziło w Moskwie.
Sala kinowa była imponująca.

źródło: tybylokino.pl
Jako pierwsze warszawskie kino, główną widownię na 800 miejsc posiadała na balkonie. Miejsca na parterze  były gorsze, głównie ze względu na akustykę i widoczność.
Kino zostało zaprojektowane przez Kazimierza Marczewskiego i Stefana Putowskiego. Jego otwarcie nastąpiło w 1950 roku, naturalnie 22 lipca.
Moskwę zburzono w 1996 roku, ze względów ekonomicznych. Jedna sala i 1200 miejsc, na Mokotowie nie mogło konkurować z multipleksami. W związku z tym powstało na jej miejscu całkiem zacne, ładnie zaprojektowane kino Silver Screen. Gorzej z całym budynkiem, w którym się znajduje, o nazwie Europlex. Wygląda jak... bazarowy high life. Ma kwadratową bryłę, błyszczy się i ma dużo światełek. Nie tworzy przestrzeni, jak poprzednik, a wręcz ją zawala.

źródło: Alliance Media


Kino Moskwa miało tez swoje 5 minut na świecie. Pewien utalentowany anglik, polskiego pochodzenia, Chris Niedenthal, zajmujący się profesjonalnie fotografią, zrobił chyba najsławniejsze [i najlepsze] zdjęcie stanu wojennego w Polsce. 
źródło: opencaching.pl

Zdjęcie w 1981 roku opublikował niemiecki Newsweek, co ciekawe bez szyldu Kino Moskwa, wg autora pewnie się nie poznali na symbolice.
Opowieść Niedenthala o zdjęciu "Czas Apokalipsy" znajdziecie tutaj. Polecam!
Kino Moskwa może symbolem PRL pod względem architektonicznym nie było, ale ikoną już tak. Było ładne, nowoczesne, różniło się znacząco od innych kin w tym jakże interesującym okresie. Gdy ją burzyli, pewnie nie jednemu mieszkańcowi stolicy, zakręciła się łezka w oku, trudno było jednak obronić tak ogromne kino, nie spełniające oczekiwań społeczeństwa. Na szczęście pozostały lwy [i tuta słowo uznania dla właściciela Europlexu].
Chcę do kina!
I pomyśleć, że miało nosić nazwę "Wieczór"...
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: