Przejdź do głównej zawartości

FSO Ogar

James May z Top Gear powiedział w odcinku tego programu, który obejrzałam dzisiaj, że samochody to przyszłość sztuki. Tak! Samochody to sztuka i wiedzą to chyba wszyscy, którzy je kochają.
Mimo wszystkich przeciwności, polska motoryzacja też miała swoje perełki. Te najlepsze jednak nigdy nie weszły do seryjnej produkcji ponieważ taka była polityka ówczesnych władz.
Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu miała dużo szczęścia, gdyż po studiach na Politechnice, do pracy do fabryki przyszedł jeden z najlepszych polskich dizajnerów Cezary Nawrot, on jednak miał to nieszczęście pracować w PRL. Jedynym jego projektem, którym Polacy mieli szansę pojeździć była jakże udana Syrena Bosto. Jego autorstwa jest także m.in. Syrena Sport oraz FSO Ogar z 1977 roku:
źródło: otomoto.pl

Samochód sportowy, coupe, o obłych kształtach, z chowanymi światłami, z ogromnymi zderzakami, gdyż przygotowywany był również na rynek amerykański. Płyta podłogowa, silnik oraz główne zespoły podwoziowe pochodziły z Fiata 125p.
Wnętrze jak na tamte czasy i polskie warunki było bardzo nowoczesne.
źródło: otomoto.pl
Miękkie fotele i kanapa, nie pasowały do sportowego charakteru tego samochodu, ale podobno były niesamowicie wygodne.
Bardzo interesujący samochód, nowoczesny, sportowy. Dobrze by się stało gdyby wszedł do produkcji. Ale cóż, co za dużo to niezdrowo, do produkcji wszedł FSO Polonez - duży samochód kompaktowy.
źródło: otomoto.pl
Wybór Poloneza był trafiony. Smutne raczej jest to, że FSO nie mogło wyprodukować obydwu. Ogar jest kolejnym dowodem na to, że polityka zniszczyła polską motoryzację, choć w innych krajach totalitarne systemy swojej pomogły [patrz Volkswagen].
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: