20100815

Eskalacja.

W naszej przestrzeni miejskiej odbywa się właśnie wydarzenie, mocno związane z polityką, i politykę postaram się pominąć, wydarzenia samego jednak nie mogę.
Głównym bohaterem ostatnich kilku tygodni jest krzyż.
                                                                 fot.: http://alfaomega.webnode.com
Mniej ciekawa jest powódź, rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 roku i inne ważniejsze wydarzenia. Tylko czym jest ważniejsze wydarzenie? Czy się mierzy jego ważność? Czy jeżeli Fakty, Wydarzenia, Prawda i inne serwisy informacyjne najwięcej czasu poświęcają Temu, w dodatku umieszczając To zawsze na początku, a wystarczy jedno wydarzenie na Facebooku, żeby pod Tym zebrało się kilka tysięcy ludzi, to może właśnie To jest najważniejsze. 
Co my tu mamy?
Najbardziej reprezentacyjną ulicę Warszawy, część Traktu Królewskiego, na której renowację miasto przeznaczyło grube miliony - poważna sprawa. 
Mamy też krzyż postawiony spontanicznie przez harcerzy, w czasie spontanicznego przychodzenia pod Pałac Prezydencki, w trakcie żałoby po tragicznie zmarłym prezydencie, jego żonie i 94 niewinnych osobach.
Mamy nowego prezydenta, który chciałby w spokoju pracować [bo ma nad czym], ale nie może nawet wyjść ze swojego biura, bo pewna garstka osób chce go zlinczować - ośmielił się wszakże powiedzieć w wywiadzie dla pewnej żydowskomasońskiej gazety, że krzyż należy przenieść do kościoła. Nie jest prawdziwym katolikiem. 
Są "obrońcy krzyża", którzy chronią go własną piersią, rękoma, swoimi bezsprzecznymi racjami i kulturą osobistą. Również modlitwą czasem. Modlitwą do krzyża.
Pojawia się też często partia opozycyjna, na czele z bratem zmarłego prezydenta, któremu już tak odbiło od śmierci bliźniaka jednojajowego, że postanowił poświęcić swoja partię - dziecko, w imię...No właśnie, w imię pamięci o swoim bracie, o którym nikt nie zamierza zapominać. Albo w imię czegoś innego, kto wie...
No nie da się tutaj bez polityki, aj em sorry soł macz.
Jest także główna bohaterka Joanna, która prowadzi otwarta walkę z szatanem, której policja serce wyrywa i która ma fetysz wieszania się na krzyżu i obwiązywania nadgarstków szarfami w narodowych barwach...
                                                       fot.: http://tomaszcurlej.pl/blog/
Przeciwnicy krzyża też się znaleźli. Są to żydzi, masoni, cykliści, pedały, ruskie i pijacy. Czyli ja, moi rodzice, Wy oraz 80 % narodu naszego [chociaż podobno już nie jesteśmy prawdziwymi Polakami]. Przeciwnicy przychodzą pod krzyż, posilają się lornetą i meduzą [nóżki i dwie setki wódki - no, pijacy] w pobliskich Przekąskach Zakąskach [moja koleżanka dziennikarka uważa, że to właśnie to bistro powinno ufundować pomnik, bo jakby nie patrzeć to jedyni wygrani tego sporu].
Mamy też coś nowego. Z powodu tragedii niebywałej, śmierci 96 osób oraz rozpaczy ich rodzin, jest całkiem niezła zabawa, nazywana wojną o krzyż. Pod krzyżem odbywają się happeningi, pikniki, mecze siatkówki plażowej na leżąco, dyskusje ważne i mniej ważne, spotkania ze znajomymi. W społeczności warszawskiej funkcjonuje już bowiem powiedzenie "Co robimy wieczorem? Chodźmy pod krzyż!".
                                                 źródło: facebook.com
Na Facebooku popularnością cieszy się gra zręcznościowa "Obrońca Krzyża", w której gracze muszą kliknąć w pojawiające się wizerunki przeciwników, m.in. prezydenta Komorowskiego oraz prezydent Gronkiewicz - Waltz. 
Wzrosła również popularność słowa 'eskalacja', która pojawia się w każdym komentarzu, a w jednym wydaniu Faktów średnio cztery razy. Bo żadne z wydarzeń w tym kraju wg mojej pamięci nie zasługuje bardziej na to miano. To źle. Bo to dalej dla wielu jest ważny symbol wiary, który chyba ucierpiał najbardziej.
źródło: http://fakty.interia.pl/
Tylko czy to jest smutne, niepokojące, wesołe czy bez znaczenia?
Nie widzę tej wojny, kilka tysięcy osób vs. kilkadziesiąt fanatyków. 77% przeciwko, a kilkanaście za. Partia opozycyjna, która podsyca ten konflikt, traci na tym najbardziej, ponieważ poparcie spada jej na łeb na szyję - a to pokazuje, że ten naród jest trochę naiwny, ale napewno nie głupi.
Kościół się nie miesza, rząd robi swoje, przeciwnicy reagują śmiechem, zamiast agresją. Chyba zdaliśmy ten egzamin.
Obrońców już usunięto z powodu uroczystości 15 sierpnia. Krzyż też zniknie. I w końcu wszyscy zapomnimy. Powstanie ładny pomnik na Powązkach, więc o zmarłych nie zapomnimy. 
Symbol krzyża z kolei, jest tak mocno zakorzeniony w naszej kulturze, że też nie powinien ucierpieć. 
Szkoda tylko, że nasz obraz śmiesznego kraju w środku Europy, troszkę się umocnił. Jestem jednak przekonana, że za rok nikt poza naszymi granicami nie będzie pamiętał o krzyżu, a Wałęsa i Jan Paweł II dalej będą "głównymi Polakami".
Sumując, mamy wydarzenie, którym wszyscy się emocjonują, wydarzenie, które zmusza mnie do pisania o polityce, które jest już przerobione i przemielone przez wszystkich, które urosło do rangi wojny polsko-polskiej, stało się Eventem przez duże E, a które nie ma tak naprawdę najmniejszego znaczenia, ani dla krzyża, ani dla Kościoła, ani dla podzielenia Polski, ani dla naszego wizerunku. Ma znaczenie dla bistro, które na tym zarobiło masę pieniędzy, dla rządu, któremu rośnie i dla PiSu, któremu spada.
Tym samym pisząc post o najważniejszym wydarzeniu ostatnich tygodni, napisałam post o niczym.


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Najlepszy post o niczym!
Brawo! Tak trzymać.

Anonimowy pisze...

no fajny Ci wyszedł post, to fakt :-)
Spojrzenia z tak wielu stron i tak "bez-eskalacyjnego" już dawno ni czytałam :-)

Brawo Sista!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...