20100214

Wolę Wianki.




Kiedyś wydawało mi się, że walentynki to kicz straszny. Że to komercja, plastikowe serduszka, słodziachne pluszaki. Przerażało mnie, że w okolicy 14 lutego można sprzedać wszystko, byleby miało na sobie serduszko. Uważałam, że w walentynkach nie ma nic innego jak ten owczy pęd, który powoduje, że osobie ukochanej koniecznie trzeba kupić coś z sercem, a fakt, że Święty Walenty jest patronem padaczki i podagry powodował u mnie ubolewanie nad tymi wszystkimi biednymi ludźmi, którzy tego nie wiedzą, i życzą sobie wszystkiego najlepszego z okazji jego dnia. Brzmiało to dla mnie jak: wszystkiego najlepszego z okazji dnia podagry... Irytowało mnie, że Polacy zapominają o Nocy Kupały - choć przecież przyjemnie jest w pierwszą noc lata tańczyć przy ognisku i puszczać wianki - a amerykańskie walentynki czczą. Myliłam się.
Jasne...masa ludzi zarabia na tym święcie i oczywiste dla mnie jest, że Noc Świętojańska jest o wiele ciekawszym rytuałem. Prawdą jednak jest, że coraz więcej ludzi w Polsce obchodzi Wianki, a walentynki to nie amerykańskie, a angielskie święto. Do tego stare.
Już Ofelia z szekspirowskiego Hamleta, śpiewała:
Dzień dobry, dziś święty Walenty.
Dopiero co świtać poczyna;
Młodzieniec snem leży ujęty,
A hoża doń puka dziewczyna.
Poskoczył kochanek, wdział szaty,
Drzwi rozwarł przed swoją jedyną
I weszła dziewczyna do chaty,
Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną.



Uznałam walentynki. W końcu ich tradycja sięga średniowiecza. Argument z komercją jest kiepski, bo z tego samego powodu mogłabym powiedzieć, że koniec z Bożym Narodzeniem, bo jest świętem handlu. Uważam jednak, że przesadzamy. Prawie każdy obchodzi walentynki, a kto puszcza wianki? To jest nasze słowiańskie święto. Pogańskie? Ale walentynki nie są katolickie. I może są stare, ale dalej nie są nasze. I nie mam nic przeciwko nim. Jednak wolę Wianki.





Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...