20100223

Sztuka przez duże V.

Bardzo lubię wchodzić na dział alkoholowy w supermarketach, a dokładniej w okolice półek z wódką. I wcale nie po to, żeby ją kupować - bo akurat wódki nie lubię. Nie lubię też zakupów - z założenia - dlatego je sobie uprzyjemniam. Wycieczkę do "wódkarni" traktuję jak swoistą wizytę w galerii sztuki. Nie ma co ukrywać - wódka jest produktem banalnym [mówimy o wódkach czystych]- składa się z wody i destylatu alkoholowego [w stosunku 3:2]. Naturalnie są lepsze i gorsze, droższe i tańsze, ale dalej możemy ją podzielić tylko na 3 rodzaje, czyli czystą zwykłą, wyborową i luksusową, a ich różnica polega tylko na ilości rektyfikacji spirytusu. Rynek tego 40% alkoholu to 9 mld euro rocznie [w tym również kolorowe] w związku z tym jest o co walczyć. A jak walczyć o rynek mając w zasadzie niczym nie różniący się produkt? Reklamą i opakowaniem. Są takie marki, które zachowują kształt butelki od lat, np. Absolut - ale cała polityka reklamowa jest oparta na eksponowaniu butelki. Nie wyobrażam sobie, żeby Absolut zmienił jej kształt.
Większość marek walczy o klienta butelkami. I fajnie - dzięki temu ja mogę je podziwiać. Im więcej piękna na świecie tym przecież lepiej. A projektanci naprawdę dają z siebie wszystko.
Hitem ostatnich dni jest pewne opakowanie, aczkolwiek bez wódki. Rosyjski dizajner Arthur Schreibei zaprojektował butelkę i wymyślił nazwę - które bez siebie nawzajem nie istnieją. I jest to cudo! Na sprzedaż. Nie wiem jaka jest jego cena, ale jeżeli jest do przyjęcia to sukces murowany. Nie pijąc wódki ja na pewno kupię dla butelki.
Majstersztyk proszę Państwa.

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...