Przejdź do głównej zawartości

Imieniny Św. Mikołaja.

To nie jest tak, że był sobie kiedyś biskup Mikołaj z Miry, który dzielił się majątkiem z ubogimi, a potem przyszła reklama Coca - Coli i biskup został wielkim krasnoludem. Nie. Historia jest bardziej skomplikowana. I skoro dzisiaj są imieniny kogoś od kogo od urodzenia 2 razy w roku dostaję prezenty, to ja tego kogoś uczczę i postaram się opisać go rzetelnie.
źródło: bydgoska fara
Najpierw był biskup Miry [w Turcji] - Mikołaj [Święty Mikołaj Cudotwórca]. Dostał w spadku po rodzicach duży majątek, który rozdał potrzebującym. Nieskazitelny. Życie spędził na czynieniu dobra [poza zdzieleniem na soborze nicejskim Ariusza - od którego pochodzą Arianie - w szczękę]. Cudowna legenda. Do tego stopnia, że Kościół Katolicki zdjął go w roku 1969 ze spisu świętych, ponieważ nie może uznać go za postać autentyczną. Zezwolił jednak na kulty lokalne. Ot, taki precedens. Patronem jest chyba wszystkiego więc nie będę tu tego wypisywać. Zmarł 6 grudnia w roku 342. Jeżeli w ogóle kiedyś żył.
Na jego cześć dzieci dostają dzisiaj prezenty.
Na początku Św. Mikołaj przybywał z południa, obecnie z północy - z Laponii. Holenderski Sinterklaas [od którego się wziął Santa Claus - ale to później] przybywa statkiem z Hiszpanii. W Polsce wziął się z Niemiec. Był to mieszczański zwyczaj. Marcin Luter zakazał tej praktyki [no bo jak po reformacji prezenty miałby rozdawać katolicki, a do tego zarazem prawosławny, święty!] i nakazał aby wierni dostawali prezenty od Dzieciątka Jezus, a nie od Św. Mikołaja. Stąd prezenty w Boże Narodzenie. Na szczęście Święty się obronił i mamy go do dziś. Nie takiego samego jednak.
Zaczęło się tak. Holendrzy ze swoim Sinterklaasem [na białym koniu, ubranym porządnie jak biskup, z czarnoskórym pomocnikiem] zaczęli ogarniać Amerykę Północną. Założyli tam miasto Nowy Amsterdam [po odbiciu Ameryki przez brytyjczyków nazwany Nowym Jorkiem]. W Nowym Jorku już, przeważała ludność holenderska [ponieważ miasto zostało odbite przez nich, ale na mocy pokoju jednego z wielu, oddali Anglikom, ale sobie mieszkali - wzruszająca i ciekawa historia], co niektórych Anglików doprowadzało do pasji - tu nie ma źródeł, zakładam na podstawie znajomości ludzkiej natury. Wykończyli Sinterklaasa.
 
 źródło: wiadomosci24.pl
Najpierw zabrali mu białego konia i dali renifery, co było skutkiem przeniesienia go z Hiszpanii na północ. Utyli go. Z ascetycznego dobrego biskupa, zrobili spasionego dziadka. Ameryka. Zabrali mu czarnoskórego pomocnika, bo w XIX wieku Ameryka była, jak wiemy, bardzo rasistowskim miejscem. Tak się narodził Santa Claus, który obecnie robi karierę nawet w Chinach!
Wizerunek Santa Clausa umocnił w 1930 roku Fred Mizen, artysta, który na zlecenie Coca-Coli stworzył świąteczną reklamę.


źródło: jipemania
Od tamtej pory Święty przestał być świętym. Bo co ten facet ma wspólnego z Mikołajem Cudotwórcą? Rozdaje prezenty? Ale tylko wtedy jak za nie zapłacimy. Ja pamiętam, że jeszcze w przedszkolu przychodził pan w czerwonym kubraczku, ale z czapką biskupa i pastorałem. Tyle że Polska już jest krajem zachodnim i kapitalistycznym, w związku z czym nasz Mikołaj ma od 20 lat czapkę krasnoludka. Jest produktem kultury masowej, jest ikoną popkultury. Czy to źle? Jest przyjemnym dziadkiem, na którego czekają dzieciaki na całym świecie. I absolutnie nie byłoby w tym nic złego gdybyśmy na żądanie marketingowców zza oceanu nie zapomnieli o tradycji. O pięknej tradycji, która kiedyś coś symbolizowała. Czynienie dobra i pomoc najuboższym. Nie picie coli albo sprzedaż telewizora. Pomyślcie o tym.


źródło: bydgoska fara
Są tacy, którzy pamiętają. I przyświeca im hasło: Santa Claus is not bad. Saint Nicholas is just better.
Poza nimi korzystałam z wikipedii rzecz jasna, ze Słownika Mitów i Tradycji Kultury pana Kopalińskiego, ze strony Coca-Coli oraz z naprawdę dobrej pracy Marty Wieszczyckiej na wiadomosci24.pl
Udanych prezentów :)

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: