Przejdź do głównej zawartości

Stolica się zmienia.

Warszawa ma taki problem - została zniszczona. Była pięknym miastem, ale to wiemy wyłącznie z fotografii, w dodatku zazwyczaj fotografii nazistów. Cały naród odbudowywał swoja stolicę. I bardzo pięknie temu narodowi wyszła starówka. Gorzej z resztą. Oczywiście jest Żoliborz, Stary Mokotów, Muranów, Powiśle, Pl. Trzech Krzyży i Al. Ujazdowskie. No i klimat starej Pragi. Czyli wcale nie jest tak źle. Mamy szerokie ulice, a tramwaje mają swoje tory [w opozycji do Wrocławia i Krakowa]. Coraz lepiej. Mamy palmę. Mięliśmy różowe świecące jelonki. Mamy tunel wzdłuż rzeki tylko po to, żeby przestrzeń miejska dla mieszkańców się powiększała. Mamy miasto, które inwestuje duże pieniądze w wygląd miasta. I w przyjemności dla mieszkańców. Teraz wyda 1,6 mln złotych, żeby pewien plac był piękniejszy. Plac, który przecina Al. Ujazdowskie, łączy je z Al. Szucha i Koszykową. Plac przy którym są Łazienki, Agrykola i Zamek Ujazdowski, w którym znajduje się Centrum Sztuki Współczesnej. Taki właśnie znaczący plac, otoczony skrawkiem pięknej Warszawy, jest obrzydliwy! Plac Na Rozdrożu. To się zmieni już zaraz. 600 tysięcy miasto wyda na rewitalizację placu, a milion na rzeźby pewnej znanej artystki Magdaleny Abakanowicz. Znana jest bardzo. W Sao Paulo, Nowym Jorku, Bostonie, Chicago, Meksyku, Paryżu..., a nawet w Poznaniu. Teraz będzie znana w Warszawie. Na placu za okrągły milion powstaną takie cuda:
 
zdjęcia pochodzą z gazeta.pl
Fajne [kiedyś jakiś krytyk sztuki zrobi mi krzywdę za to moje określanie arcydzieł]. Rycerze Króla Artura - bo tak to się nazywa - swój debiut miały w Madrycie. I teraz staną sobie na stałe u nas...Duma mnie rozpiera. Ale zalewa mnie też krew jak słyszę komentarze - na które co prawda czekałam. Wytłumaczę Wam coś przeciwnicy tegoż rodzaju aktywności władz miasta. Chociaż pewnie akurat ci tego nie czytają. Warszawa jest stolicą dużego kraju Unii Europejskiej. Rozwijającego się kraju. Nie jest przytułkiem dla bezdomnych ani wielką opieką społeczną. I jak słyszę, że brakuje na przedszkola, a miasto wydaje milion na coś tam, co niczemu nie służy, to się delikatnie rzecz ujmując, denerwuję. Ja chcę sztuki. Ja chcę iść przez miasto i obcować z czymś co jest cenione na całym świecie. Ja chcę żeby to miasto wzbudzało podziw wśród poznanian [którzy już mają swoje abakany]. Nowym Jorkiem nie będzie, tak jak Polska nie będzie Stanami, a Kaczyński Obamą. Ale może się starać, podskakiwać i zachwycać. Na szczęście władze miasta to rozumieją. Bo czy 1,6 mln PLN to naprawdę taka duża cena, za posiadanie w bardzo pięknej okolicy, placu na światowym poziomie? Czekam na Rycerzy.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: