Przejdź do głównej zawartości

Krasnal ogrodowy w wersji góralskiej. Albo...góral w wersji krasnalowej.

Krakowskie Przedmieście - najbardziej reprezentatywna ulica Warszawy. Odpicowana ostatnio za grube pieniądze. Ładna, elegancka, stylowa - taka miała być i mimo wielu marudzących głosów, taka jest. Restauratorzy również się poczuli i teraz się starają nie odstawać od samej ulicy [żeby nie powiedzieć od chodnika]. Mamy tu m.in. góralską restaurację Ceprownię, w stylu faktycznie góralskim, czyli z jednej strony bez przesady - drewno, kamień i koronki, a z drugiej z należytą dbałością o szczegóły czyli wykończenie np. stołów. Restauracja zachęca nas jednak w dość oryginalny sposób do wejścia tam - mianowicie przed drzwiami postawiła nową odmianę ogrodowego krasnala - górala z ceramiki [może Niemcy chcieliby się odciąć od swojej XIX wiecznej tradycji i zamiast tych paskud w czerwonych czapeczkach naszym hitem exportowym będzie własnie taki góral?]

zdjęcie: Ewa, z którą miałam przyjemność górala odkryć :)
ale Ewa zrobiła za ładne zdjęcie w związku z czym góral wcale nie wygląda tak dramatycznie jak w rzeczywistości :/

Jeżeli ktoś odwiedza góry to wie, że poza klasycznym góralskim stylem istnieje też coś co zostało przywiezione ze Stanów - gdzie emigrują mieszkańcy gór, czyli obwieszenie ogródka w czasie świąt świecidełkami, plastikowymi Mikołajami, reniferami itd... Może to jest właśnie nowy styl góralski? Może to jest ekspansja tego trendu do stolicy? Tak żeby Warszawianie nie bywający w polskich górach, wiedzieli, że styl może ulec zmianie, a górale potrafią czerpać z innych kultur? Może to wcale nie jest brzydkie...
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: