Przejdź do głównej zawartości

Orange Warsaw Festival


Warszawa się stara. Chce być Europejską Stolicą Kultury 2016. I kiedyś te jej wszystkie starania opiszę, ale teraz czas na OWF.
W ten weekend odbyła się jego druga edycja. Bardzo fajnie, że miasto poszło na taki projekt. Darmowy festiwal w środku miasta brzmiał dobrze. Brzmiał bo niestety na Orange pojawia się masa fanów festynów [no bo za darmoszkę i w samym środku], co przeszkadza w odbiorze muzyki. Przynajmniej mi. Gdyby może kosztował 20 zł to wyeliminowałoby to przypadkowych przechodniów, a chyba każdego dalej by było stać... I to chyba tyle co mi się nie podoba. Ludziom nie podoba się też miejsce, ale ja lubię Plac Defilad. No i jest doskonały dojazd. Oczywiście ideą festiwalu jest rozwijanie się [rok temu trwał jeden dzien, teraz dwa], w związku z czym podejrzewam, że w którymś tam roku OWF się po prostu nie zmieści pod Pałacem i wtedy zmiana miejsca zostanie wymuszona jakby naturalnie.
Ciekawa jestem recenzji [będą za chwilę ;)], bo nie z winy organizatorów, ale finisz nie wypadł tak jak rok temu [ a tutaj końcówka jest punktem kulminacyjnym, wiadomo - w dramacie rzecz najistotniejsza]. W 2008 Wyclef Jean dał show, który trudno zapomnieć. W tym roku Groove Armada grała za krótko. Byłam kiedyś na ich koncercie, a ponieważ był to najlepszy koncert w moim życiu to wiem, że można od nich wymagać troszkę więcej. Pozostał niedosyt.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opuszczony szpital dziecięcy OMEGA. Jerozolimskie 57

Aleje Jerozolimskie 57 to wyjątkowy adres na mapie Warszawy.
Kamienica wybudowana w 1912 roku wg projektu Artura Gurneya, przez ponad 40 lat mieściła urazowy szpital dziecięcy zwany Omegą. W listopadzie 2003 roku ostatni biały personel został zwolniony.
Kilka lat stała pusta, żeby w końcu przejęli ją artyści. Wnętrza po salach operacyjnych i pokojach szpitalnych, zamieniły się w pracownie - architektów, fryzjerów, projektantów i fotografów.




Plakaty PRL dobrem całego Narodu.

Propaganda Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to bardzo ważny aspekt tego systemu, zaś najważniejsza rola w jej szerzeniu należy bezsprzecznie do plakatu. Jest on sam w sobie dziedziną sztuki, a plakat peerelowski to chyba jeden z ciekawszych rodzajów tejże sztuki.  Można go podzielić na wiele kategorii, ja przedstawię te - z mojego punktu widzenia - najbardziej warte uwagi.

1. Nawołujące społeczeństwo do wzmożonej pracy na rzecz uprzemysławiania kraju w ramach kolejnych planów i przekraczania norm.


Moda w PRL.

Wyobraźmy sobie: nie ma H&M, galerii handlowych, outletów, nawet lumpeksów! Blogów szafiarskich, allegro [w ogóle nie ma internetu, umówmy się], Fashion TV [w ogóle nie ma telewizji, umówmy się], kolorowych pism kobiecych poza Przyjaciółką. Jest jednak Łucznik [maszyna do szycia dla niewtajemniczonych]. Cóż z tego jednak skoro nie ma zbyt dużego wyboru tkanin?
Tak było jeszcze 20 lat temu. I ktoś może się w tym miejscu pokusić o refleksję, że moda nie miała znaczenia, bo ludzie martwili się raczej brakiem wolności i mięsa. Jestem jednak kobietą i nikt mi tego nie wmówi :) A zdjęcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakimś cudem w tamtej "epoce" nasi rodzice ubierali się... różnorodnie.
Przez to, że o ciuch łatwo nie było, widać w tych strojach wyobraźnię i kreatywność.

Moda PRL to kapelusze:



Intensywne kolory [tylko dobrych zdjęć pokazujących tę intensywność brakuje]: