20120311

Pyszne flagi.

Kilka lat temu agencja WHYBIN/TBWA wpadła na genialny pomysł promowania Sydney International Food Festival - stworzyła flagi z lokalnego jedzenia. Niektóre nie zgrały się kolorami z oryginałem, jednak mimo to nie mamy wątpliwości do jakich państw należy je przypisać.

Korea Południowa. Kimbap [koreańskie maki] i sos.

Chiny. Smoczy owoc [pitaja] i karambola.

Australia. Ciasto z mięsem i keczup.

Brazylia. Liść bananowca, limonki, ananas i marakuja.

Francja. Ser pleśniowy, ser brie i winogrona.

Grecja. Oliwki i ser feta.

Indie. Curry, ryż oraz - jak sądzę - miętowe chutney.

Hiszpania. Kiełbasa Chorizo i ryż.

Włochy. Bazylia, makaron i pomidory.

Japonia. Tuńczyk  i ryż.

Liban. Lavash, fattoush i natka pietruszki.

Szwajcaria. Szynka parmeńska i ser z dziurami.

Wietnam. Rambutan, liczi i karambola.

Indonezja. Ostre curry i ryż.

USA. Hot dogi i jak na moje oko domowe ciasteczka.

Wielka Brytania. Ciasto i dżem.

Turcja. Rachatłukum [jakby ciastko].
Tajlandia. Krab, słodki sos chilli i zmielony kokos.

Portugalia. Oliwki, sardynki i cytryna.

Zjadłabym Koreę, Francję, a na deser Wietnam.
Wzorowa kampania reklamowa.


20120226

Białoruś.

Jest taki kraj w Europie, koło podlaskiego, w którym istnieje kara śmierci - egzekucje wykonuje się rozstrzeliwując skazanego przy murze.
Wyrok śmierci można dostać za:
  • akt agresji przeciw państwu, 
  • zabójstwo dyplomaty lub innego przedstawiciela zagranicznego, albo organizacji międzynarodowej,
  • międzynarodowy terroryzm,
  • ludobójstwo,
  • zbrodnie przeciwko ludności,
  • przestępstwa związane z bronią masowego rażenia,
  • morderstwo,
  • zdrada stanu, 
  • dążenie do nielegalnego przejęcia władzy,
  • sabotaż,
  • zabójstwo funkcjonariusza milicji.
[Przyznaję, że źródłem jest Wikipedia.]

Pomijając "zbrodnie" polityczne, trudno dyskutować z karą śmierci za ludobójstwo. Trudno też uważać , że za śmierć 15 niewinnych osób w zamachu w metrze w Mińsku, należy się łagodniejsza kara niż śmierć. Problem z karą śmierci [przynajmniej mój] polega jednak na tym, że ten ostateczny wyrok powinna dostać osoba bezwzględnie winna, u której nie ma najmniejszej wątpliwości, że ponosi odpowiedzialność za zbrodnię. Takimi osobami są [a nawet były] m.in. Hitler i Stalin, na pewno nie dwóch 25-latków, którzy czekają na rozstrzelanie w Areszcie Śledczym nr 1 w Mińsku za wyżej wymieniony zamach.
Można domniemywać, że przyznanie się do winy podczas śledztwa oraz odmówienie przez jednego ze skazanych złożenia wniosku o ułaskawienie [bo twierdzi, że wyrok jest sprawiedliwy] zostały wymuszone. Wystarczy znać odrobinę realia aresztów w PRL-u i wiedzieć, że na Białorusi jest gorzej. Dlatego kara śmierci nie powinna w tym kraju w ogóle mieć miejsca, obojętnie za co. W innych państwach w zasadzie też nie, bo nigdy nie można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić winy.
Zespół DDB prowadzi akcję pod tytułem "Uwolnić Białoruś od kary śmierci!". Stworzył biały plakat połączony z techniką szablonu.


Bardzo udany plakat. Szkoda, że musiał powstać.
Tutaj można pobrać szablon, a nawet sprawdzić gdzie legalnie można go wymalować. Jak ktoś chce legalnie. ;)
Akcja, jak każde wydarzenie tego typu, ma na celu rozpowszechnienie wiedzy na temat sytuacji na Białorusi, która przyznam jest dość barbarzyńska.
Malować po ścianach nie będę, mogę jednak o tym napisać.

20120207

Marszałkowska.

Ulica, która definiuje zgiełk Warszawy. Trzy pasy ruchu, tramwaje, chodnik zapełniony pędzącymi ludźmi. Miejscami roztacza się zapach kawy, pod sądem grupki ludzi palą papierosy, gdzie indziej czekający pod hotelem na taksówkę. 




Miło, kiedy idąc do pracy Twój wzrok natknie się na betonowe kosze z tekstem z powyższego zdjęcia. O jak fajnie byłoby w te klasy pograć w środku tętniącego miasta, zamiast biec do pracy...

20120204

[Nie]eksponat.


Zimno jest to mnie naszło na muzea. Warszawa to nie Amsterdam [42 muzea], jednak instytucje gromadzące i badające przedmioty o wartości historycznej lub artystycznej [Wikipedia jak zawsze trafnie zdefiniowała termin] mamy na poziomie.
Wybrałam się do Muzeum Techniki znajdującego się w Pałacu Kultury. Kilka tygodni wcześniej zwiedziłam Centrum Kopernika. Trudno porównać interaktywne centrum do muzeum z czasów PRL, zapewniam jednak, że dla dorosłych muzeum jest naprawdę ciekawsze. Do tego tańsze, mniej tłoczne i nie trzeba stać 30 minut w kolejce na silnym mrozie. Najlepiej zwiedzić obydwa, obowiązkowo z dziećmi [jak ktoś ma]- niech zobaczą, że komputer był kiedyś większy od szafy. W sumie młodzieży też nie zaszkodzi.
Trudno zrobić zdjęcia w MT, gdyż jak w innych tego typu obiektach, chciałoby się sfotografować wszystko - a projektant wiedział co robi - napięcie narasta i na samym końcu jest najciekawiej.
Na drodze mojej i osoby mi towarzyszącej stanął jednak obiekt, który eksponatem nie był [co jakby nie dziwi bo to nie muzeum wzornictwa przemysłowego], lecz powtarzającym się elementem wystroju wnętrza. Zdjęcie zrobić wypadało.



Doskonały wręcz. Jestem pewna, że na jakiejś wystawie nazwanej z francuska "Fauteuil dans le musée" zrobiłby wrażenie.
Znaleźliśmy też w muzeum przykład przyjemnej typografii, na tabliczce zamieszczonej - jak widać - na fotoplastikonie.


Bardzo polecam warszawskie muzea, nie tylko w Noc Muzeów - bo choć to fajna akcja - to zatłoczona bardzo. Te ciekawsze warto więc odwiedzić w dzień.
Jak napisałam tak zrobię, wybieram się jutro na porządny muzeing. Wy też tak zróbcie.

20120122

Dworzec po remoncie.

Pierwsze czasopismo - jakie regularnie "czytałam" - "Miś", drukowało tekturowe wkładki służące rozwijaniu manualnych zdolności i wyobraźni dzieci - tramwaje, owady i inne przeróżne kształty, które należało wyciąć i skleić. Dzięki niemu miałam także przyjemność sklejania makiety Warszawy Centralnej. Gdy moje dzieło było już skończone, poróżniłam się z babcią, gdyż uparłam się postawić ją do góry nogami - nie mogłam zrozumieć, że dach może być tak dziwny [swoją drogą byłam przekonana, że Pałac Kultury to radziecka rakieta].
Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Była brudna, obskurna i śmierdząca. Jest czysta. Zawsze zaskakiwała nowoczesnymi rozwiązaniami, lecz także absurdami [niezmiennie absurdalne są rozwiązania dla niepełnosprawnych, które są od początku, jednak nawet dzisiaj - po remoncie - nie działają].
Główny dworzec Warszawy, ma jednak to do siebie, że nawet po odnowieniu za 48 milionów złotych, jest przerażający, aczkolwiek fascynujący i piękny!































Przyznaję - uwielbiam ją. I choć wiem [mimo jej niezaprzeczalnych walorów architektonicznych], że świętej pamięci dworzec w Katowicach architektonicznie stał o klasę wyżej, to cieszę się niezmiernie, że to właśnie ona ocalała.

Zdjęcia Sylwia Brzychcy & Marcin Zieliński.

Posłowie:

Kieślowski twierdził, że nie znosi scen w pociągach i na dworcach [choć chyba w każdym jego filmie taka scena była]. Centralnej poświęcił w całości swój 12 minutowy film. 






20120107

Lampa.

Lampa wytwarza światło kosztem energii spalania lub elektrycznej. Nie jest dodatkiem do wnętrza, nie jest meblem. Dużo od niej zależy.
Światło. Wpływa na nasz nastrój i poziom koncentracji. Tworzy scenografię w teatrze. Aranżuje wnętrza. Modeluje przestrzeń.



projekt Enrico Zanolla


projekt Beau McLellan's

projekt Benjamin Hubert Studio

projekt Komplot Design

projekt Cathrine Kullberg

projekt Daniel Becker

projekt Enrico Zanolla

projekt Erika Lovqvist

projekt Iris Design Studio


projekt Jake Rankin

projekt Komplot Design

projekt Andrew O. Hughes

źródło www.pigeonvintage.co.uk

projekt Rody Graumans

projekt Samuel Wilkinson

projekt Tim Wigmore

projekt Tom Raffield
projekt ALT Lucialternative


Johann Wolfgang Goethe w 1832 roku powiedział: Otwóścierz i drugą okiennicę, żeby weszło więcej światła! i umarł. Potrzebujemy światła. Nie od nas zależy forma światła naturalnego, technologiczne jednak opakowaliśmy wyśmienicie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...