Jest taki kraj w Europie, koło podlaskiego, w którym istnieje kara śmierci - egzekucje wykonuje się rozstrzeliwując skazanego przy murze.
Wyrok śmierci można dostać za:
- akt agresji przeciw państwu,
- zabójstwo dyplomaty lub innego przedstawiciela zagranicznego, albo organizacji międzynarodowej,
- międzynarodowy terroryzm,
- ludobójstwo,
- zbrodnie przeciwko ludności,
- przestępstwa związane z bronią masowego rażenia,
- morderstwo,
- zdrada stanu,
- dążenie do nielegalnego przejęcia władzy,
- sabotaż,
- zabójstwo funkcjonariusza milicji.
[Przyznaję, że źródłem jest Wikipedia.]
Pomijając "zbrodnie" polityczne, trudno dyskutować z karą śmierci za ludobójstwo. Trudno też uważać , że za śmierć 15 niewinnych osób w zamachu w metrze w Mińsku, należy się łagodniejsza kara niż śmierć. Problem z karą śmierci [przynajmniej mój] polega jednak na tym, że ten ostateczny wyrok powinna dostać osoba bezwzględnie winna, u której nie ma najmniejszej wątpliwości, że ponosi odpowiedzialność za zbrodnię. Takimi osobami są [a nawet były] m.in. Hitler i Stalin, na pewno nie dwóch 25-latków, którzy czekają na rozstrzelanie w Areszcie Śledczym nr 1 w Mińsku za wyżej wymieniony zamach.
Można domniemywać, że przyznanie się do winy podczas śledztwa oraz odmówienie przez jednego ze skazanych złożenia wniosku o ułaskawienie [bo twierdzi, że wyrok jest sprawiedliwy] zostały wymuszone. Wystarczy znać odrobinę realia aresztów w PRL-u i wiedzieć, że na Białorusi jest gorzej. Dlatego kara śmierci nie powinna w tym kraju w ogóle mieć miejsca, obojętnie za co. W innych państwach w zasadzie też nie, bo nigdy nie można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić winy.
Zespół DDB prowadzi akcję pod tytułem "Uwolnić Białoruś od kary śmierci!". Stworzył biały plakat połączony z techniką szablonu.
Bardzo udany plakat. Szkoda, że musiał powstać.
Akcja, jak każde wydarzenie tego typu, ma na celu rozpowszechnienie wiedzy na temat sytuacji na Białorusi, która przyznam jest dość barbarzyńska.
Malować po ścianach nie będę, mogę jednak o tym napisać.